Witajcie kochani !
No to mamy papieża ! Biały dym z bazyliki. Franciszek I . Wydaje mi się, że to bardzo dobry wybór. Pierwsze co , gdy go ujrzałam od razu skojarzyłam go z Janem Pawłem II . Wydaje się taki sympatyczny, ale nie ocenia się książki po okładce, a więc zobaczymy. ;)
Poza tym dziś chciałabym opisać moją babcię i dziadka od strony mojej mamy...
Dziadek Heniu ...
Babcia Zosia...
Oboje nie żyją... Dziadka nie znałam wcale , ponieważ umarł , gdy moja mama miała 18 lat. Zginął tragicznie... Babcia zmarła , gdy miałam 7 lat.... Dwa dni po urodzeniu mojego brata. Współczuje mu... Nie zaznał jak to jest mieć babcię, dziadka , jak to jest być rozpieszczanym... Moim wspomnieniem z babcią jest kupowanie kolorowanek , pisaków, plasteliny ... Rozpieszczała mnie jak tylko mogła... Zawsze , gdy odbierała mnie z przedszkola szła kupić mi albo spodenki, albo koszulkę czy bluzeczkę. Potem zabierała mnie na frytki... A na kocu kupowała książeczki, kolorowanki... A potem nagle mi ją zabrano... Odebrano , jakbym na nią nie zasługiwała... Tak bardzo za nią tęsknie... Brakuje mi jej. Coraz bardziej zaczynam to odczuwać. To z nią łączyła mnie więź emocjonalna. Drugą babcie miałam do 2 roku życia, więc praktycznie jej nie pamiętam. Ale babcia Zosia na zawsze pozostanie w mej pamięci i już zawsze będzie przy mnie , gdy będę tego potrzebowała... Czym jest ta cała tęsknota ? Co takiego zrobiłam , że odeszła ?
Umarła na raka.... Do dziś pamiętam jak stoję taka mała i bezbronna w szpitalu z wujkiem z gazetą w ręku , w której jest zdjęcie mamy i mojego młodszego , bezbronnego i niczego winnego braciszka, który nie ma pojęcia , że nigdy nie dowie się jak to jest mieć dziadków. Czasem zastanawiam się jak by to było , gdyby ona nadal tu ze mną była... Wspierałaby mnie i pomagała , gdybym tego potrzebowała... Ale jej nie ma i jest jedynie ta cholerna pustka po niej... Pamiętam też szpital we Wrocławiu... Jak leżała w szpitalu na Traugutta na onkologii .... Zawsze jak przyjeżdżałam to chodziłam do baru na dole szpitala na pierogi... i gorącą herbatę z automatu... Może to chore wspomnienia, ale prawdziwe...
Zmarła tak młodo...miała 51 lat...
A ja nadal widzę ją czasem w mojej głowie , która powtarza mi , że moja buźka wygląda jak serduszko... i mówi do mnie "Sylwusia" . Babciu gdziekolwiek jesteś wiedz ,że ja o Tobie nadal pamiętam i wciąż bardzo tęsknie, a nawet w wiekiem coraz bardziej. Bardzo Cię kocham...
I jedno z moich ulubionych... ♥
Dobranoc kochani...